TO, CO BYŁO NIE OSIĄGALNE – 07.11.2013

Nigdy nie myślałam, że można tak wiele przeżyć w cztery godziny. To był mój nie pierwszy koncert wiec wydawało mi się, że zwykła biała bluza i trampki pasują na to wydarzenie. Nie zapominając o chusteczkach higienicznych i paru drobiazgach wyjechałam z domu. W czasie drogi byłam szczęśliwa z pewnego faktu, ale tego nie chcę na razie zdradzać. Tego dnia czułam się nie pewnie. Nie wiedziałam jak zniosę wysokie natężenie dźwięku. Wiecie jak to jest przeczuwać prezent od losu? Czekać na niego, ekscytować się nim i dziękować po wieczność za taka szanse od życia. Żadna rzecz nie zastąpi mi widoku kolorowych świateł i śpiewających ludzi dokoła mnie było to niewiarygodnie miłe doświadczenie inne pełne i bardziej zamknięte niż mogłam przypuszczać. Myślę, że nikt tego dnia nie włoży tych słów między bajki tak jak ja i wy. Po mimo zmęczenia i ogólnego paraliżu ciała od natłoku wrażeń. Nie mogę powiedzieć o moim sekretnym planie, który już wam pokazałam jakiś czas temu na blogu/stronie. Wieczorem po wyjściu z budynku zaczął padać leki deszcz. Wyszłam bocznym wejściem z torbą pełną nut. Każdy miał w głowie albo wynik meczu lub śpiewał pod nosem kawałki z koncertu. Nie był to jednak koniec atrakcji…

W domu byłam już o 21:45 napiłam się soku zdjęłam ubranie czym prędzej poszłam do pokoju. W swoim łóżku rozmyślałam o plamach na kolejny wiersz, wypad, rysunek, makijaż, notatkę dla Was. Wszystko po trochu. Sen nadal był nie realny dobijał już północ i nic barany doszły już do tysiąca jak nie więcej. Moje myśli nadal wracały do bardzo romantycznego momentu kiedy wszyscy śpiewali jak w chórze końcówkę „ Blood, Tears And Gold „ w wersji akustycznej. To się nazywa wyczucie atmosfery. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że główny wokalista raczej szuka nowych doznań niż jest świadomy tego co robi z innymi ludźmi, ale może to taka współczesna moda tak jak w poezji czy literaturze.

Nastał świt a ja dopiero wtedy poszłam za słowami morfeusza. Oddech zanurzam w błyszczyku ponad pościelą, która zapraszała kusząco do snu Następnego ranka wstawiłam zdjęcia z koncertu. Miesiąc później pewien Niemiec wysłał do mnie wiadomość niemalże matrymonialną na jeden z portali. Czy to nie za dużo wrażeń jak na jeden miesiąc? Może wyjadę na Syberie żeby odnaleźć swoją równowagę psychiczną. Cisza, spokój będę mogła pozbierać myśli. Tak, to jest jakiś pomysł?

I Co dalej – 09.04.2014

Hej! Muszę Wam powiedzieć, że dostałam się do projektu Scena Literacka, który wspiera młode talenty literackie i nie tylko pomaga w zorganizowaniu własnego wieczorku poetyckiego i udziela wskazówek na przyszłość … Jakiś czas temu również zgłosiłam swoje wiersze do konkursu poetyckiego Fundacji Mimo Wszystko Pani Anny Dymnej…, ale co do tego mam mieszane uczucia zwycięstwo w tym to jak dla mnie jeden do miliona. Wszystko będzie wiadome 15 maja 2014 roku, kiedy to zostaną ogłoszone wyniki konkursu… jak na razie najbardziej cieszę się z faktu, że każdego dnia spełniam swoje marzenia.

Link do projektu Scena Literacka:


http://www.scek.pl/projekty/scena-literacka-1

Link do konkursu Anny Dymnej:


http://www.republikamarzen.org/