Maja

W świecie przyrody to ona ma
Ostatnie zdanie dzielnie czuwa
Nad prawem i porządkiem kiedy się

Jej przypatrzysz nie ma mocnych
Na tą małą pszczółkę zawsze znajdzie
Sposób na wszystko i przyjaciół

Nie zostawia w tyle nawet wtedy
Zapada zmrok ma oczy szeroko
Otwarte na każdą zbłąkaną duszyczkę

Wyślij

Każde słowo w ustach Twych
Jest jak kolejny afrodyzjak
Chowany przed światem
Przed złym spojrzeniem

Wyślij mi prawdę oczyść
Moje powietrze pokaż mi
Inne drogi miłość dzięki
Tobie wiem jakie życie
Jest piękne

Ale i tak trafię znów do łóżka
Z cieniem fantazji prowadzona
Za rękę krok po kroku do piekła
Tylko w śnie posiadasz ludzkie
Oblicze nie mi dane go zobaczyć

U Bram

Pocałunek słońca werset opowiada tą
Historię tysiąca i jednej nocy zasłona
Uczuć jest tylko rytuałem na spełnioną

Rozkosz inną stroną nieba pociągającą
W kierunku wspomnień ukrytych pośród
Słów ludzi

Żadna karta nie naprawi tego co słońca
Nie przyćmi kilka chmur pomiędzy
Nami a światem

Wyjęte karty budzą u bram prawdy lęk
Monolog zdań znanych dróg nigdy nie
Będą szczerą wyspą na żadnej z nich
Nie zbudujesz nic trwałego na lata

Sześcian

Karta obraca się tylko raz w świetle
Księżyca tworząc niepowtarzalną broń
Skryte po zachodzie słońca ciało

Tonie pośród gwiazd i snów
Dodając światu blasku muśnięciem

Fantazji naszej przyszłości plany są
Kolorowymi obrazami twych ideałów

Fragmentów weny ożywiając zastygłe
W czasie miłosne wspomnienia i tak
W końcu zostajemy w sześcianie

Obcych zazdrości unikamy wejścia
W nowe puzzle życia to co jest
Przed nami zakończy jedna decyzja

Reksio

To małe klapnięte uszko
Jest pomocnikiem każdego nawet
Złoczyńcy czai się za rogiem a on
Wygląda spoza swych trosk i
Podaję łapę tym co się zagubili

Na hamaku w budzie czy w domu
Nasz wierny kompan nie spuszcza z
Oczu czasu i stara się go doścignąć

Jak każda wieść niesie pies
Musi ratować czyjeś życie
W najsłabszej chwili

Kiedy samotność nam doskwiera
A słońce wstaje on nakleja znaczki
Na list do każdego małego dziecka w sercu

Puchatek

Kociołek miodu jest w spiżarni
Jest zamknięty po to aby drogi
Kubuś mógł zając się czymś

Poza przyjemnościami gdy
Puchatek straci rachubę czasu
Nikt nie jest w stanie odciągnąć go

Od lasu wspólnego domu jego przyjaciół
Stu milowy las kryje w sobie tyle barw
Co nie jedna niekończąca się historia

Kubuś kocha swoją dziuple wszystko tam
Jest szyte dla niego na miarę małej postury

Kocham

Czasem gdy nie ma wewnętrzny
Duch mówi sam budujesz sobie dom
Z ulotnych myśli podszyte strachem

Lub obłudą ludzkiej ufności i
Zatracenia bardzo daleki złoty
Brzeg na miarę czyjegoś paktu

Diabła ciągnąca się nić przez
Życie na bardzo wątłej linie
Ale tylko małe rzeczy mogą

Zostać zrobione w parę sekund
Sama wiara nie wystarczy na
Jeden moment obie tworzą

Małżeństwo dwojga fascynacjach
Trenów tego samego epitafium na
Którym kiedyś stało się to czego
Jeszcze nie rozwinęliśmy w
Najdroższy kwiat

Kocham to po prostu inwokacja
Do bram niebios o małe szczęście

Krecik

Czarny zwierzaczek umocniony w boju
Z lasem as wśród przyjaciół lubi grać z życiem
W swych korytarzach chowa przysmaki

Przysmaki jakich mało gdziekolwiek na świecie
Zawsze znajdzie swą dziurę w każdej gęstwinie

Nie zapomina o błahostkach krążących w chmurach
Jest oczytany z mapą struktury lasu jak nie jeden
Człowiek zna go z młodych lat lecz mało kto
Pamięta że czeska stworzyła go ziemia

Czekolada

Rzeka snów jak każda pokusa
Ma dwa początki pragnień
Zaczynając od myśli po
Słowa kończąc na ciele

Pusty puchar zawsze można
Napełnić łzami macicy pożądaniem
Skalane łono nigdy nie odmówi sobie
Chwili rozkoszy pośród innych smakoszy

Tabliczka wciąż mówi o upływającym
Czasie dzieląc smutki i troski na dwie
Strony adresat i winowajca mają jedną
Ripostę bez polemiki nie można rozmawiać
Bez serca dziecka